Miesiąc po ostatnim wpisie byłam drugą noc w szpitalu. Miesiąc po ostatnim wpisie wytrzeźwiałam. Przestałam pić i brać. Od trzech miesięcy jestem czysta. Moja niewinność wraca. I choć sen reguluję jeszcze chemicznie jest coraz lepiej z tygodnia na tydzień. Jestem w domu, jestem trzeźwa, ważę ile ważę, kocham, myślę, że kocham, uczę się pokory, uczę się spokoju, uczę się wytrwałości, naprawiam rower, czuję powietrze w płucach, mam diabła pod skórą, mam ciemność w oczach, ale cokolwiek robię staram się włożyć w to choć odrobinę serca. Nie oszukuję się już. Będę uparcie powtarzać za Bukowskim, że zdrowie psychiczne jest staniem niedoskonałości.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą luty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą luty. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 lutego 2016
3 miesiące. 51.
Etykiety:
2016,
anoreksja,
blogspot,
BMI,
bulimia,
dieta,
głodówka,
kg,
lbs,
luty,
pro ana,
pro mia,
quod me nutrit me destruit,
spalanie kcal,
starving
niedziela, 15 lutego 2015
47kg / 103,6lbs
Wróciłam. Tydzień z życia. Nie wiem do końca co się działo, trochę żal, trochę wstyd. Ale żyję, za każdym razem czuję, że żyję, bo byłam jeszcze bliżej, a wróciłam. Jem, spaceruję, gram, czytam. Mogę spać. Jest spokojnie.
Panie Anonimowy, jeśli ma Pan ochotę rozmawiać to tylko mailowo, tutaj nie będę się rozwlekać na tematy, na które zwyczajnie nie mam ochoty. W innym wypadku zacznę ignorować Pańskie słowa, bo dyskutować nie mam zamiaru.
poniedziałek, 2 lutego 2015
48kg / ferie
Sesja zabrała mi mnóstwo czasu. Jutro ostatni egzamin, chciałabym zaliczyć go na piątkę. Choć i bez tego będę miała wysoką średnią i stypendium. Nie miałam takich ocen chyba od podstawówki. Języki wchodzą mi łatwo, chyba naprawdę zajmę się tym w przyszłości (oprócz paru innych rzeczy). Tylko dlaczego wciąż czuję się za głupia, zbyt mało inteligentna i nierozgarnięta?
Jadłam niewiele przez ten czas, ale nieregularnie, więc waga stoi. Teraz wyjadę, będę się nieco fatalizować alkoholowo zapewne i zapomnę o jedzeniu. Pogram w szachy. Pozwiedzam. Odwiedzę. Zrobię trochę analogowych zdjęć.
Chce mi się na rower. Co myślicie? Rower w lutym... ale jest aż 5 stopni.
Drogi Anonimie, dziękuję za podjęcie tematu, choć dyskusja jest tutaj rzeczą zupełnie mijającą się z celem. Doceniam wszelkie rady, proszę mi wierzyć, że słyszę je od bardzo dawna. Jednakże nie jestem 16latką stojącą u progu dorosłości ani nawet 20latką, która panikuje nad trzecim krzyżykiem i nie ma pojęcia czego chce obwiniając za wszystko świat. Nie zna Pan mojej rodziny, tła na jakim zostałam wychowana, społeczeństwa w jakim przyszło mi się obracać. Do tego dochodzi nadwrażliwość, którą przeklinam co dzień. I inne wydarzenia, o których absolutnie nie mam zamiaru wspominać. Nie mam depresji, nie jestem leniwa ani nieszczęśliwie zakochana. Mój mózg nie reaguje prawidłowo na otoczenie. Dlaczego wracam do szpitala? A dlaczego Pan znów się przeziębia? Bo ponownie Pan osłabł, system nie poradził sobie z atakiem. Chciałabym, by ludzie zaczęli odróżniać tych, którzy są smutni, bo tak im łatwiej, gdy wszyscy się nad nimi litują i lubią to, od tych, którzy wiele oddaliby za dobre samopoczucie, nienawidzą litości i pragną poradzić sobie sami. Ala jest skrajnie inteligentną osobą, uzdolnioną i wszechstronną. To, że złości ją traktowanie ludzi w szpitalach jak za czasów średniowiecza, wcale mnie nie dziwi. Leżałam też w szpitalu ogólnym na dolegliwości żołądkowe, kilkakrotnie. Nigdy nie spotkałam się tam z takimi przypadkami jak w szpitalach psychiatrycznych (choć są i takie, które są naprawdę przyjazne, trzeba to przyznać, Ala miała też wyjątkowego pecha). Wspomniany w artykule Marian jest dziś normalnym facetem. Czyli jednak, można kogoś wyleczyć i dać mu szansę na samodzielne, spokojne życie. Tylko trzeba zachęcić i pomóc, to powinno być zachowanie ludzkie, a co dopiero u osób, które wybrały zawód lekarza psychiatry. I jak mam szczerze pragnąć być taka jak "normalni" ludzie, jeśli w większości przypadków od tych właśnie ludzi zionie brakiem empatii i nienawiścią?
Dziękuję Panu i za uwagi i miłe słowa. Dobrego dnia.
Jadłam niewiele przez ten czas, ale nieregularnie, więc waga stoi. Teraz wyjadę, będę się nieco fatalizować alkoholowo zapewne i zapomnę o jedzeniu. Pogram w szachy. Pozwiedzam. Odwiedzę. Zrobię trochę analogowych zdjęć.
Chce mi się na rower. Co myślicie? Rower w lutym... ale jest aż 5 stopni.
Drogi Anonimie, dziękuję za podjęcie tematu, choć dyskusja jest tutaj rzeczą zupełnie mijającą się z celem. Doceniam wszelkie rady, proszę mi wierzyć, że słyszę je od bardzo dawna. Jednakże nie jestem 16latką stojącą u progu dorosłości ani nawet 20latką, która panikuje nad trzecim krzyżykiem i nie ma pojęcia czego chce obwiniając za wszystko świat. Nie zna Pan mojej rodziny, tła na jakim zostałam wychowana, społeczeństwa w jakim przyszło mi się obracać. Do tego dochodzi nadwrażliwość, którą przeklinam co dzień. I inne wydarzenia, o których absolutnie nie mam zamiaru wspominać. Nie mam depresji, nie jestem leniwa ani nieszczęśliwie zakochana. Mój mózg nie reaguje prawidłowo na otoczenie. Dlaczego wracam do szpitala? A dlaczego Pan znów się przeziębia? Bo ponownie Pan osłabł, system nie poradził sobie z atakiem. Chciałabym, by ludzie zaczęli odróżniać tych, którzy są smutni, bo tak im łatwiej, gdy wszyscy się nad nimi litują i lubią to, od tych, którzy wiele oddaliby za dobre samopoczucie, nienawidzą litości i pragną poradzić sobie sami. Ala jest skrajnie inteligentną osobą, uzdolnioną i wszechstronną. To, że złości ją traktowanie ludzi w szpitalach jak za czasów średniowiecza, wcale mnie nie dziwi. Leżałam też w szpitalu ogólnym na dolegliwości żołądkowe, kilkakrotnie. Nigdy nie spotkałam się tam z takimi przypadkami jak w szpitalach psychiatrycznych (choć są i takie, które są naprawdę przyjazne, trzeba to przyznać, Ala miała też wyjątkowego pecha). Wspomniany w artykule Marian jest dziś normalnym facetem. Czyli jednak, można kogoś wyleczyć i dać mu szansę na samodzielne, spokojne życie. Tylko trzeba zachęcić i pomóc, to powinno być zachowanie ludzkie, a co dopiero u osób, które wybrały zawód lekarza psychiatry. I jak mam szczerze pragnąć być taka jak "normalni" ludzie, jeśli w większości przypadków od tych właśnie ludzi zionie brakiem empatii i nienawiścią?
Dziękuję Panu i za uwagi i miłe słowa. Dobrego dnia.
Etykiety:
2015,
anoreksja,
blog,
blogspot,
BMI,
bulimia,
dieta,
głodówka,
kg,
lbs,
luty,
pro ana,
pro mia,
quod me nutrit me destruit,
spalanie kcal,
starving
Subskrybuj:
Posty (Atom)




